popatrz. jestem tu inna niż ten tłum. diamentowa dusza, pośród tanich suk.

środa, 9 listopada 2011

Roozdział VII

- Jeeestem - krzyknęła dziewczyna po wejściu do domu, jednak nie usłyszała żadnej odpowiedzi. Weszła ogromnego do salonu, w którym dominowały jasne kolory. Białe kanapy, kremowe dywaniki, zasłony w oknach. Kominek z marmuru, telewizor wiszący na ścianie oraz ciemne .. drewniane komody. Lecz tam nikogo nie spostrzegła. Przeszła więc do kuchni ujrzała jedynie psa, który zdążył przed nią przybiec i dorwać się do jedzenia.
- Eh..już jesz łakomczuchu - uśmiechnęła się do pupila.
Dziewczyna rezygnując z poszukiwania domowników, nalała soku, wzięła garść żelek i powędrowała z powrotem do salonu siadając oraz włączając swój ulubiony program .
- Ooo, kogo ja tu widzę . Pożegnana z Marcinkiem - zaśmiał się Kamil zaczynając jej dogryzać.
- Ooo hej Lena. Co? To już nie można w własnym domu posiedzieć? A od Marcina to spadaj, jak początkowałeś z Leną nic takiego nie mówiłam - krzyknęła oburzona.
- No witaj mycha. A nim to się nie przejmuj w końcu głupiec już nie zmądrzeje - odpowiedziała roześmiana przytulając chłopaka.
- No .. skarbie bo się obrazimy - skrzywił słodko minę Kamil.
- Oj tam, oj tam! - rzekła Lena - nie znasz kobiet, prawda Ninka ?
- Oczywiście - uśmiechnęła się piętnastolatka. - tak w ogóle to gdzie rodzice? - dodała.
- Wyszli na ostatnie zakupy przed odjazdem - odrzekł - a i zmyć naczynia trzeba jak i śmieci wynieść .
- Tsaa, no chyba śnisz. Nie martw się mój drogi, nie wykręcisz się . Założę się, że to Twoja robota. Ja zaraz do pakowania się lecę - stwierdziła Nina - No widzisz moja droga jakiego lenia sobie wybrałaś? - zaśmiała się w stronę Leny.
- Oj no wiesz...ja tam go sobie ustawię do pionu. - powiedziała stanowczo.
- Eh dziewczynki jak Wy pierniczycie - powiedział drażniąco do obu. - Dobra my się myszko zbieramy, a  Ty mała pilnuj posiadłości.
Wyszli, a Nina jak to Nina znużona telewizją przeniosła się do siebie. Odpaliła laptopa, ustawiła listę ulubionych piosenek po czym zabrała się do pakowania.
Nagle usłyszała dźwięk wiadomości na GG . Była ona od Igora.
Igor ; Co Ty sobie z Tym cwaniaczkiem wyobrażacie?
Ja ; Spierdzielaj .. nie mam zamiaru Cię wysłuchiwać .
Igor ; Poważnie ? A może jednak masz? Może jeszcze nie pamiętasz, że nie ma już NAS ?
Ja ; A może to Ty nie rozumiesz przypadkowego wpadnięcia na kogoś?
Igor ; Serio? To weź naucz się patrzeć przed siebie. I Typkowi przekaż, że jeszcze z nim nie skończyłem jak taki cwaniaczek z niego. Narazie ... 
Ja ;
Aaahahah śmieszny jesteś, naprawdę. Myślisz, że zacznę się Ciebie bac? No mylisz się mój drogi. A z MArcinem .. to nawet nie zaczynaj .. przykro mi, ale szans nie masz. Ah .. no chyba, że weźmiesz ze sobą tą tlenioną blond tapeciarę. Tylko niech na paluszki uważa.
Igor ; To Wy wszyscy jesteście śmieszni, kto nie ma z kim szans to nie ma. A od mojej pięknej się odpierdol.
Ja ; Wiesz .. jestem wystarczająco radosna, nie trzeba mi opowiadać bajek o tych ' pięknych' . Nara!
Igor ; Co Ty nie powiesz. Trzymaj się. Po za tym nic mi po rozmowie z Tobą . Załatwię to z Twoim księciem.
Ja ; Po pierwsze, zawsze się trzymam. Po drugie nie wiesz co jest między nami więc milcz.
Igor ; ...
Nina znudzona jego osobą postanowiła nie przedłużać rozmowy, jak i zapomnieć o tym ' przypomnienu ' się o niej z jego strony.
Po 20 minutach była już gotowa. Na zegarku widniała 16.28
Zajrzała jeszcze na portale po czym sprawdziła pogodę w miejscowości do której jedzie .
Zeszła na dół, postanowiła odgrzać sobie  zupę .
Po niemalże 15 minutach zjawili się rodzice dziewczyny.
- Gotowa? Spakowana? - spytała mama.
- Oczywiście, wezmę prysznic i w zupełności możemy jechać. - oznajmiła córka .
- To może wyjedziecie wcześniej ? - zaproponował tato - lepiej wcześniej i wolniej , niż później, kiedy miałybyście się spieszyć - stwierdził .
- Czemu nie. - stwierdziła mama . Za 15 piąta, w pół godziny, wyrobisz się Ninka? - spytała.
- Dam radę - rzekła - to ja lecę, a Ty tato możesz wpakowywać torby do samochodu . - dodała, po czym poleciała na górę .
Nie minęło 25 minut, a dziewczyna była już gotowa.
- Gotowa ? Jedziemy ?
- Jak najbardziej .
- No to się zbieraj.
- Chwilka - oznajmiła córka żegnając się z ojcem po czym ubrała się i wyszła na zewnątrz .
- To tak .. zapas jedzenia macie, zupy i dania zamrożone. Jak coś będziesz dzwonił po mamę . Rozmawiałam z nią , powiedziała, że będzie wpadała. Pilnuj Kamila i pamiętaj obyś w pracy się nie przemęczał . Lecimy . Narazie! - przekazała żona mężowi.
- Oj już się tak nami nie martw! Damy sobie radę. Dajcie znać jak dojedziecie . - powiedział , całując żonę.
Po wyjściu Anna wsiadła do samochodu gdzie czekała na nią córka. Przygotowały się do jazdy, po czym ruszyły . / roozkmiń . ♥

2 komentarze: